Dlaczego ludzie biorą kredyty?

Początek XXI wieku przyniósł nam gwałtowny rozkwit konsumpcjonizmu. Oprócz zadeklarowanych ekologów i walczących antyglobalistów nie ma chyba w naszym otoczeniu osoby, która w przeciągu ostatniego tygodnia nie kupiła sobie czegoś nowego. Tanie, okazyjne, jak wmawiają nam reklamy, towary piętrzą się na każdej uliczce uzdrowiska, miasta czy placu targowego w małej miejscowości. Reklamy w krzykliwy i ekspresyjny sposób zachęcają nas do zakupu luksusowych towarów. Co jeśli nie możemy sobie na nie pozwolić? Jeśli orientujemy się, że zasoby naszego konta są zbyt małe, by kupić niemieckiego robota kuchennego lub zestaw mebli ogrodowych, sklepy i banki natychmiast oferują nam zakup na raty lub kredyt. Wydaje nam się, że bardziej stać nas na spłacanie miesięcznie raty kredytu w wysokości stu złotych przez dwa lata, niż jednorazowy zakup w wysokości dwóch i pół tysiąca złotych. Nic bardziej mylnego – na takiej pożyczce możemy stracić nawet kilkaset złotych. Gdybyśmy oszczędzali co miesiąc sto złotych, bez zaciągania kredytu, moglibyśmy sobie pozwolić na ten sam zakup, tylko kilka miesięcy później, bez oddawania za darmo kilkuset złotych do banku. Co zatem powoduje, że kilkaset milionów ludzi na świecie żyje na kredyt i ciągle zaciąga pożyczki? Powody popularności tego rodzaju usług finansowych leżą u podstaw ludzkiej psychiki. Bardzo łatwo nam zgodzić się z autorami reklam, że comiesięczne raty będą dla nas niewielką niedogodnością porównaniu do ogromnej przyjemności natychmiastowego zakupu wielkiego telewizora plazmowego. W rezultacie bierzemy kredyt.

Oczywiście w niektórych przypadkach kredyt jest nam niezbędny i stanowi on ratunek dla osoby potrzebującej na przykład natychmiastowego leczenia lub dla rodziców małego dziecka, którym zepsuła się pralka i którzy nie są w stanie nadążyć z praniem jego ubranek ręcznie. Bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych są kredyty studenckie, pojawiające się już także w Polce. Można zaciągnąć je na początku studiów w celu opłacenia kursów, zakwaterowania, dojazdów do rodzinnego miasta i zacząć spłacać dopiero kilka lat po uzyskaniu dyplomu i rozpoczęciu pracy. Uzasadnione silną potrzebą wydają się także kredyty mieszkaniowe – ze zdroworozsądkowego punktu widzenia bardziej logiczne wydaje się kupno mieszkania na kredyt, niż wieloletnie oszczędzanie i mieszkanie razem z rodzicami czy teściami przez dwadzieścia lat.

Poza wymienionymi przypadkami kredyt wydaje się jedynie realizacją konsumenckiej potrzeby natychmiastowego posiadania towaru, którego potrzeba wykreowana jest zazwyczaj sztucznie, przez media i środowisko. Masowe ‚życie na kredyt’ w społeczeństwach świata zachodniego spowodowało gigantyczny kryzys światowej gospodarki w roku 2008, którego konsekwencje dotknęły wiele milionów ludzi i spowodowały krach na największych światowych giełdach, nie mówiąc już o gwałtownym spadku wartości wielu walut. Jak się okazało, nie jest na dłuższą metę możliwe posiadanie wielu drogich dóbr i nieruchomości, których tak naprawdę nie moglibyśmy sobie kupić. Globalny kryzys spowodował, że rządy oraz banki wprowadziły restrykcyjne ograniczenia, wskutek których nie jest tak łatwo o kredyt, jak przed pięciu laty. Pomimo tego, w dalszym ciągu bardzo wiele ludzi stara się o kredyt gotówkowy ‚od ręki’ w firmach takich jak Kredyty Chwilówki czy Provident. Firmy te oferują gotówkę z dostawą do domu i bez jakiegokolwiek poręczenia czy zaświadczenia o dochodach. Kredyt taki jest niezwykle prosty do zaciągnięcia, jednak jego oprocentowanie jest gigantyczne. Raty, rozbite na wiele miesięcy wydają się niewielkie, jednak skazują kredytobiorcę na nieskończone spłacanie dawno już zaciągniętego kredytu. I wpędzają w pułapkę…

Comments are closed.